Wpisz kod
Wyszukiwarka
Koszyk jest pusty.

Sumienie – ebook

TANIEJ 7 %

Bogusław Szabliński  

19.01.2022

19.01.2022

polski

Oh book!

978-83-67094-05-4

Ocena: 1 (1 oceniający) Oceń produkt

  • EPUB
  • MOBI

Opis

Coraz mniej wątpliwości mną targa, coraz częściej myślę, że zabijanie może być... że może być pożyteczne.
Brnę w świat, którym gardziłem: brutalny świat przemocy i gwałtów. Do niedawna całkiem mi obcy, teraz staje się moim, choć pewnie zawsze byłem jego częścią…
Bo co tak naprawdę jest dobrem, a co złem?
   
Ojciec śmiertelnie chorej dziewczyny, załamany swoją bezradnością, dostaje od losu szansę na cud. Tajemniczy człowiek składa mu obietnicę pokrycia kosztów leczenia córki. Jest jednak pewien warunek i aby go spełnić musi zostawić swoje zwyczajne życie i stać się zabójcą. Karząca ręka sprawiedliwości czy bezwzględny morderca – kim jest ścigany przez nowojorską policję tajemniczy snajper? Mając na celowniku zło tego świata musiał wybrać – pociągnąć za spust czy odejść z niczym.

Sumienie to emocjonująca lektura, która wciąga bez reszty. Dynamiczne sceny akcji, szybkie dialogi i niesłabnące napięcie. To przyprawiający o ciarki thriller, którego nie można odłożyć do ostatniej strony.
Bogusław Szabliński pochodzi ze Śląska. Od 15 lat mieszka i pracuje w Nowym Jorku. W centrum jego zainteresowań znajdują się psychologia i muzyka klasyczna. Każdą wolną chwilę spędza na odkrywaniu miasta, które nigdy nie śpi. Fotografuje eklektyczną zabudowę i poznaje kultury nacji zamieszkujących amerykański tygiel. Z niegasnącej fascynacji różnorodnością świata narodziła się pasja pisania.
Thriller Sumienie to jego debiut.

Sumienie - ebook

29,67 zł 31,90 zł
?
Ładowanie rekomendacji…

Opinie o produkcie

Ocena: 1 (1 oceniający)

1 - 1 z 1 opinii

  • Ocena:1
    Aellirenn_czyta/2022-02-04

    Ojciec śmiertelnie chorej dziewczyny dostaje od losu szansę na cud. Może zdobyć pieniądze na leczenie w bardzo nietypowy sposób.

    Trudno mi pisać tą opinię, bo to debiut, a debiutom wybaczam więcej. Jednak tutaj nie ma ani krzty czegoś pozytywnego, czego mogłabym się złapać.

    Z przykrością stwierdzam, że mam już najgorszą książkę roku. Powodów jest mnóstwo. Po pierwsze - język. I nie, nie mówię tutaj o przekleństwach, bo mnie to nie rusza. Mam na myśli powtórzenia, nieskładne zdania, dialogi tak słabe, że czasem czułam zażenowanie. Po drugie - brutalność. Lubię brutalne sceny, doceniam również te obrzydliwe i epatujące złem, jednak chcę żeby były one realistyczne. Tutaj takie nie były.

    UWAGA! DALEJ BĘDĄ SPOILERY!

    W tej książce strzelec potrafi strzelać z dużego dystansu do celu, który jest w ruchu i trafić w miejsce zgodne z zamierzonym co do milimetra. Facet po osiemdziesiątce jest w stanie rozciąć szarpiącą się kobietę od łona po szyję jednym ruchem noża. No nie, tak łatwo to się nie da. Kolejny facet jest w stanie wbić grube druty w dłonie i stopy szarpiące się dziewczyny i przebić je na wylot. Ona zaś potrafi z tymi drutami w stopach (na wylot!) biec do drzwi. Takich kwiatków jest tam multum.

    Kolejna rzecz. Akcja dzieje się w Nowym Jorku. Mamy policjanta Polaka i jego partnerkę Amerykankę. On jego imię zdrabnia, odmienia przez przypadki i prawie każde zdanie zaczyna tego właśnie - no iście po amerykańsku. Pewien mecenas mieszkający w USA całe życie nagle porównuje siebie do Bednarskiego. Jaaaasne.

    Scena seksu tak cringowa i tak nierealna, że ja nie wiem co powiedzieć. Dawno czegoś takiego nie czytałam. Gorszy był jednak kac po tym wieczorze, bo bohaterowie po jednej imprezie mają objawy delirium - mają lęki jakby wychodzili z jakiegoś długiego ciągu alkoholowego. Oj kuleje tu wiedza na temat człowieka bardzo.

    Fabularnie historia nie trzyma się kupy. Tara, policjantka, podejrzewa grubszy spisek zanim jakiekolwiek przesłanki ku temu się pojawią.

    Można by się pokusić o pochwalenie wątku dylematu moralnego, ale autor go nie rozwinął. Właściwie to się jakoś główny bohater, kimkolwiek on jest, długo nie zastanawiał. Trochę mi zabrakło historii tego człowieka.

    No i zakończenie… Nie wiem, może ja czegoś nie łapię, ale to wyglądało tak, jakby autor nagle przestał pisać. Tak po prostu. Bez większego powodu.

    Niestety nie mam tu nic dobrego do powiedzenia. Zero napięcia, zero logiki, zero spójności, postaci płaskie i papierowe. Wszystkich błędów nawet nie będę wymieniać, bo już i tak dość opisałam.

    Wiem, że ta recenzja jest dość ostra, nie będę jednak ściemniać, to było aż tak złe. Niestety.

1 - 1 z 1 opinii