Książka Karoliny Opolskiej napisana przez ChatGPT?

Nowa publikacja dziennikarki TVP Info, Karoliny Opolskiej, dziennikarki z 20-letnim stażem zawodowym, wywołała falę komentarzy i kontrowersji po ujawnieniu nieprawidłowych przypisów w jej książce. Wydawnictwo Harde przeprosiło i tłumaczy sytuację błędem technicznym, ale wątpliwości internautów ani nie milkną, ani się nie rozrzedzają – a wręcz przeciwnie.
Spis Treści
Nieistniejące źródła i oskarżenia o użycie AI
Książka "Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata" Karoliny Opolskiej miała być próbą analizy zjawiska teorii spiskowych i ich miejsca w kulturze współczesnej - zamiast tego, autorka sama stała się obiektem licznych, niebezpodstawnych teorii odnośnie faktycznego autorstwa pozycji.
Historyk Artur Wójcik, związany z Muzeum Jagiellońskim, zwrócił uwagę na fakt, że Opolska w przypisach przywołała trzy nieistniejące prace naukowe. Od tego momentu rozpoczęła się lawina komentarzy, w których pojawiły się sugestie o udziale sztucznej inteligencji w powstawaniu książki. Taka tendencja wcale nie dziwi, bo jak coraz powszechniej wiadomo, tego typu błędy są bardzo charakterystyczne dla modeli AI, które potrafią "wymyślać" źródła po to, by nadać tekstowi wiarygodność.
Opolska stanowczo zaprzeczyła takim oskarżeniom, wskazując na winę wydawnictwa - przyznała, że dopiero po publikacji zorientowała się w błędach i nie zamierza dalej dyskutować z komentującymi w mediach społecznościowych, które określiła jako przestrzeń dla agresji i wulgarności.
Lakoniczne oświadczenie wydawnictwa - nietrafiona recepta na rosnący sceptycyzm
W odpowiedzi na gorejącą debatę, wydawnictwo Harde wydało oświadczenie, w którym podkreśliło, że książka nie była w żaden sposób tworzona z użyciem narzędzi AI. Trzy błędne przypisy - jak tłumaczy - wynikły z "błędu technicznego", który ma zostać naprawiony. Wydawca ponadto przeprosił czytelników i zapewnił o zaufaniu do autorki.
Internauci pozostają jednak nieprzekonani - prawdopodobnie słusznie. W sieci pojawiają się kolejne przykłady rozmaitych nieścisłości, a wielu z komentujących słusznie zauważa, że tłumaczenia wydawnictwa o "błędzie technicznym" są kuriozalne - brzmi to bowiem jak próba nadania awarii drukarki cech metafizycznych, zupełnie tak, jakby maszyna sama dopisała kilka nieistniejących źródeł w przypływie twórczej inwencji.
Karolina Opolska czy ChatGPT? To nie tylko kwestia wydumanych przypisów
Dość prędko okazało się, że ewentualne użycie modeli językowych przez Karolinę Opolską może nie ograniczać się wyłącznie do wygenerowania nieistniejących przypisów, ale również do treści samej książki. W materiale który pojawił się na ten temat na "Kanale Zero" mogliśmy usłyszeć informację, że według niektórych estymacji pojawiających się w internecie, nawet 60% tekstu w książce miało być wygenerowane przez ChatGPT.
Tak czy inaczej, na chwilę obecną nie pokusiliśmy się o analizę książki Karoliny Opolskiej, a sama autorka wzbrania się przed dalszym komentowaniem sprawy, wszelką krytykę pod jej adresem uznając za "hejt" - a to, delikatnie mówiąc, nie jest najlepszą reklamą dla pozycji paragrafowanej jej nazwiskiem.
Niezależnie jednak od tego czy dowiemy się, czy Opolska sama napisała swoją książkę, czy też posłużyła się w jakimś stopniu modelami językowymi, warto przypomnieć mądrość ludową, wedle której "kłamstwo ma krótkie nogi" - LLMy bowiem (czyli tzw. "AI" do generowania tekstu) pozostawiają po sobie całe mnóstwo śladów w semantyce i formie, zagęszczając przy tym wygenerowany tekst męczącą tautologią, w obliczu czego są niezmiernie łatwe do wykrycia.
Jeżeli więc sprawa nie ucichnie (na co się nie zanosi), a ChatGPT rzeczywiście został użyty do wygenerowania tekstu w książce, to prawda wyjdzie na jaw w przeciągu kilku dni - a era cyfrowa, pozwalająca na łatwy dostęp do ebooków, tylko tę egzegezę ułatwi. Dodatkowo, obecność "artefaktów AI" już na pierwszych dwóch stronach treści książki (warto skorzystać z dostępu do darmowego fragmentu) do takich badań zachęci.






.jpg?widthMax=220&heightMax=220¢er-crop=1&magnify=0)